bliżej autyzmu

Sposób na efektywniejszą terapię

Domyślam się, że nie lubicie pisać nudnych dokumentów. Nie po to zostaliście terapeutami lub nauczycielami, by siedzieć nad papierami. Jestem z Wami w 100%. Chcę jednak abyście poznali sposób na efektywniejszą terapię właśnie dzięki napisaniu kilkunastu konkretnych zdań. Chodzi oczywiście o cele terapeutyczne.

Czy stawianie celów terapeutycznych jest w ogóle potrzebne?

Mamy marzenia i mamy plany. Co realizujemy częściej? No pewnie, że plany. One są konkretne i dotyczą bardziej przyziemnych, bardziej realnych spraw. Często marzenia pozostają jedynie w naszych głowach. I tak samo jest z nieokreślonymi celami terapeutycznymi- są jakimiś tam marzeniami, pobożnymi życzeniami.  Niby wiemy, co chcemy osiągnąć ale czy podejmujemy odpowiedni wysiłek by tak się stało?

OK. Są cele w IPETach. Czy one wystarczą?

A jak często zaglądasz do IPETu?

Raz na semestr? No właśnie.

Poza tym, IPET jest pisany raz na etap edukacyjny. OMG! Jak można planować coś, na tak długi okres?! Tym bardziej, że na napisanie IPETu mamy tylko 30 dni. A że cele piszemy na cały etap edukacyjny, to są one bardzo ogólne. No bo co możesz zaplanować dla dziecka, które ledwie znasz? (WTF?)

Przygotowanie do nauki czytania i pisania- taki cel będzie nam towarzyszył przez cały okres przedszkolny, a w przypadku naszych dzieci ze spe, także i kilka lat w szkole.

Rozwijanie komunikacji- błagam Was. Tak właściwie to nie jest cel. No ale nawet jeśli ktoś uzna inaczej, to kiedy ten cel będzie osiągnięty? NIGDY! Ja jest dorosłą osobą neurotypową a nadal rozwijam swoje zdolności komunikacyjne.

Gdzie wpisać te cele?

Nie twórz kolejnego dokumentu! Braian Tracy pisze, że cele warto zapisywać odręcznie. Wtedy mają bardziej osobisty wydźwięk. Ja się z tym zgadzam. Być może jestem tak bardzo zrażona szkolnymi dokumentami pisanymi w Wordzie, że teraz prawdziwą moc mają dla mnie słowa wyryte na papierze.

Ty możesz zrobić, jak uważasz. Jeśli jesteś człowiekiem IT- pisz na komputerze, pisz na smartfonie, gdzie tylko zechcesz. Ja założyłam sobie zwykły zeszyt dla wszystkich moich dzieci. Kiedy pracowałam tylko w szkole, więc miałam 3 podopiecznych, wtedy cele zapisywałam w swoim nauczycielskim kalendarzu.

Czy to się opłaca?

Moim zdaniem tak!

Stawianie sobie celów opłaca się. Podziękujecie sobie w przyszłości. Zwróciliście uwagę, że powiedziałam „stawianie sobie celów” ? Sobie. Nie dziecku. Wiadomo, że to dziecko ma zacząć czytać, pisać, liczyć, mówić, komunikować się itp. Ale to Wy macie zaplanować terapię. Wy macie przeprowadzić zajęcia. I to Wy macie w tym pomóc. Więc, tak jakby, stawiacie cele dziecku ale przede wszystkim sobie.

Dobre cele ułatwią Wam pracę, sprawią, że będzie łatwiejsza, mniej obciążająca psychicznie i bardziej efektywna.

Od czego zacząć?

Poznaj dziecko.

Dziecko to człowiek.

Zastanawiacie się po co pisze takie oczywistości? Bo niby to takie oczywiste, a tak często o tym zapominamy. Traktujemy dziecko jak wadliwy produkt. Widzimy tylko to, co złe. To, co trzeba naprawić. To, czego trzeba się pozbyć. Chcielibyście aby Was, ktoś tak potraktował? A może tak kiedyś było? ( Toksyczna koleżanka? Teściowa? Toksyczny ex?- dobra, nie wnikam) Chciałam tylko abyście sobie wyobrazili, jak nieprzyjemnie musi czuć się mały człowiek, w którym widzi się tylko wady.

Poznajcie dziecko. Odkryjcie czym się interesuje, co lubi, jak spędza czas. A może czegoś się boi? Może jest coś, czego bardzo  nie lubi? To wszystko, to bardzo ważne informacje o dziecku, które ułatwią Wam postawienie dobrych celów. One też pomogą Wam się stać dobrymi nauczycielami/terapeutami, dla których ważna jest relacja z dzieckiem, a nie tylko TERAPEUTYZOWANIE

Skorzystaj z gotowców

Czasem wydaje nam się, że mamy tak szeroką wiedzę na temat rozwoju dzieci i tak dobrze znamy naszych podopiecznych, że celami możemy sypać  ot tak z kieszeni. Ja też tak kiedyś myślałam. No bo ja przecież doskonale wiedziałam, co moje dzieci powinny już umieć. Znałam je od tylu lat, że naturalnie wiedziałam, co będą w stanie zrozumieć i czego się nauczą. To oczywiście sarkazm.

Pewnego dnia wzięłam do ręki arkusz obserwacyjny ( polecam- Harmonia….) i zaczęłam czytać. To się zdziwiłam, kiedy książka za dychę uświadomiła mi, że moi chłopcy powinni już sami chodzić do toalety. Przebywałam z chłopakami codziennie i po prostu nie zauważyłam, że zaczęli zbliżać się do okresu dojrzewania. To efekt zamrożonego myślenia, o którym kiedyś pisałam na Instagramie. Ten  prosty przykład udowadnia, że nie warto polegać tylko na swojej wiedzy i intuicji. Warto korzystać z gotowych arkuszy obserwacyjnych. Ba! Nawet czasem warto zajrzeć do podstawy programowej. Po prostu dobrze wiedzieć, jakie są ramy, jakie są oczekiwania, jakie są plany, jakie umiejętności przydałby się na tym etapie rozwoju biologicznego. A potem odpowiednio do tego podejść. O tym w dalszej części artykułu.

Sprawdź, co Was czeka.

Tutaj chodzi mi o to, że czasami sami nie wiemy, co powinniśmy zaplanować. Ja miałam taki problem, gdy zaczęłam z moimi dziećmi dział geometrii. Jak miałabym opracować cele skoro sama nie wiedziałam, co mogę wymagać od dziecka?

Musimy wiedzieć, gdzie dziecko jest teraz i gdzie może pójść. To taka metafora oczywiście. Weźmy za przykład to samodzielne chodzenie do toalety. Czy faktycznie wszyscy chłopacy mogą samodzielnie chodzić po szkole? No nie. Wiem, że jeden pójdzie, załatwi sprawę i wróci do sali. Wiem też, że dwójka pozostałych może i załatwi sprawę, ale czy wróci do klasy? Nie. Jeden może wskoczyć do pokoju nauczycielskiego popatrzeć na komputer, drugi może pójść tam, gdzie nogi go poniosą.

Może jeszcze jeden przykład żeby bardziej to zobrazować. Dziecko już czyta proste zdania. Co dalej? Co z tym czytaniem? Jaki będzie kolejny etap? Musimy pójść do przodu i sprawdzić, jakie umiejętności będą wymagane w szkole albo jak pokazać dziecku, że czytanie prostych zdań może mu się przydać w życiu.  O takie rozeznanie mi chodzi.

Cechy dobrych celów- koncepcja SMART po polsku

SMART to sposób formułowania celów, który zwiększa szansę na ich realizację. To jednocześnie akronim opisujący pięć cech dobrego celu.

S Specyfic – czyli Sprecyzowany

M Measurable – czyli Mierzalny

A  Attainable– czyli Osiągalny

R Relevant – czyli Istotny

T Time bounded– czyli Terminowy

Niektórzy polscy autorzy próbują tłumaczyć angielskie określenia na język polski tak by pierwsze litery odpowiadały angielskim odpowiednikom. Nie zawsze to się udaje i nie ma co na siłę wymyślać. Trzeba po prostu przyznać, że polskie odpowiedniki nie utworzą zgrabnego akronimu (SMART ang. mądry). U nas wychodzi SMOIT ( i kiedy próbujemy to przeczytać to wychodzi trochę niemiecko, nie?)

I teraz najważniejsza część tego artykułu. Zobaczycie, jak angielski SMART pięknie wpisuje się w potrzeby terapii po polsku 😊

Sprecyzowany ( specyfic) cel musi być konkretny. Zero lania wody. Zero ogólników. Żadnego rozwijania motoryki małej bo jak sprawdzicie, że ten cel został osiągnięty? A co z wzmocnieniem mięśni posturalnych? Niby ok ale też zbyt ogólnie. Lepiej napisać, co konkretnie dziecko będzie w stanie wykonać.

Przykład: Zapianie dużych guzików ( 2 cm średnicy) zamiast Rozwijanie motoryki małej

Mierzalny (measurable) ta cecha akurat wydaje się średnio potrzebna celom terapeutycznym ale nie do końca. Tutaj chodzi o ilość, czas, rozmiar. Guziki, które dziecko uczyło się zapinać miały swój rozmiar. Były po prostu duże bo od takich przecież zaczynamy.

Celem może być oczywiście wydłużenie czasu koncentracji w czasie lekcji. Sama nad tym pracowałam z moimi chłopakami.

Przykład:  Rozwiązywanie zadań tekstowych  przez 15 minut- zamiast nauka czytania ze zrozumieniem.

Osiągalny ( attainable)- tu chyba nie ma wiele do omawiania. Sfera najbliższego rozwoju- uczyliśmy się tego na studiach, co? Planujemy to, co dziecko jest w stanie osiągnąć w najbliższym czasie. I właśnie dlatego cele z IPETu niekoniecznie się sprawdzają. Mamy dziecko 3 letnie i zakładamy, że na etapie przedszkolnym będziemy przygotowywać je do nauki czytania. Ale na pewno nie będziemy tego robić teraz. Teraz są ważniejsze sprawy np. nawiązanie relacji, praca na gestem wskazywania itp. A jako przykład weźmiemy chodzenie moich chłopaków do toalety.

Przykład: Jaś – samodzielne wychodzenie z klasy do toalety

                  Staś- samodzielne wchodzenie do kabiny

Jaś jest w stanie samodzielnie przemieszczać się po placówce, Staś nie. To byłoby niebezpieczne i ten cel jest po prostu nieosiągalny.

Jak pisałam wcześniej, w Polsce autorzy próbują tłumaczyć angielskie określenia tak by pierwsze litery stworzyły akronim SMART Zmieniają więc  „attainable” na „atrakcyjny” rezygnując z „osiągalny”. Cele w terapii powinny być atrakcyjne dla dziecka ale to można śmiało podciągnąć pod „istotny” bo cele mają być istotne dla terapeuty ale też dla dziecka. A do tej cechy teraz przechodzimy

Istotny (relevant)– umiejętność, którą chcemy nauczyć dziecko musi być potrzebna. Wiedza, którą chcemy przekazać dziecku powinna być przez nie wykorzystywana w życiu. Nie powadzimy terapii ot tak sobie bez celu. Niestety często to widzę w Social Media. 

To jest tak, obserwujemy jakichś tam terapeutów na IG, podobają nam się ich pomysły więc przenosimy je do naszej terapii bez zastanowienia czy nasze dziecko tego potrzebuje. Kupujemy fajną  modna zabawkę/pomoc terapeutyczna i „męczymy” nią wszystkich naszych podopiecznych. Oczywiście od czasu do czasu każdemu to się zdarzy. Oby nie za często.

Cel ma mieć sens. Nie robimy czegoś  bo inni tak robią. Zawsze szukajcie odpowiedzi napytanie- PO CO ? Po co to robicie? Czasem zastanawiam się czy wszyscy nauczyciele i terapeuci z IG i FB wiedzą po co dają dzieciom układanki lewopółkulowe, po co każą układać rytmy, po … dokończcie sobie sami. Oczywiście te ćwiczenia mają wartość terapeutyczną ale zdarza się, że są za łatwe, za trudne, albo właśnie terapeuci nie wiedza czemu mają służyć.

Przykład: dziecko 13 letnie- nauka smarowania chleba masłem zamiast układanie układanek lewopókulowych 9 elem.

Terminowy ( time bounded) z tym radzę uważać. Warto określić sobie ramy czasowe aby bardziej koncentrować się na określonym celu ( wzrost motywacji) ale te ramy musza być płynne. Ja zazwyczaj ustalałam sobie cele na miesiąc, a czasem nawet na semestr ( to u moich starszych uczniów). Ograniczamy się tymi ramami tylko po to, by nie stracić uważności. Mamy miesiąc więc staramy się aby każdego dnia ( na wszystkich zajęciach) zbliżyć się do osiągniecia celu. Kiedy sprawa dotyczy całego etapu edukacyjnego to nasza  uważność spada. Stajemy się mniej produktywni, zapominamy, nie skupiamy się na konkretnych zamiarach, błądzimy i robimy „wszystko po trochu” z marnym skutkiem. Dlatego właśnie warto się nieco ograniczyć ale…

Ale jeśli w ciągu zaplanowanego czasu nie uda Wam się osiągnąć celu, nie poddawaj się. Wyciągnij wnioski, zmień swoje metody i środki i wydłuż czas.

Przykład: poznanie i utrwalenie trzech liter ( O,M,A) zamiast przygotowanie do nauki czytania lub nauka czytania.

(Dziecko dla którego zaplanowałam ten cel uczyło się w integracyjnej grupie 5 latków. Cel oparty był o podstawę programową)

Czy to wszystko jest warte zachodu?

Gdybym w to nie wierzyła, nie byłoby tego artykułu. Postaram się krótko i zwięźle opisać wszystkie korzyści płynące z opracowania dobrych celów terapeutycznych.

– Wcześniej przygotujecie sobie pomoce, których będziesz potrzebować w najbliższym czasie. Wszystko będzie pod ręką. A w czasach poczucia zmęczenia, wypalenia, złego samopoczucia to będzie strzał w 10 😊

– Dowiecie się, w jakim zakresie musicie poszerzyć swoją wiedzę. Jeśli cele opracowujecie na początku roku, to świetny czas na poszukanie odpowiednich szkoleń lub właściwej literatury. Gdy przyjdzie czas, będziecie przygotowani, a Wasze głowy pełne pomysłów.

– Terapia będzie bardziej efektywna bo będziecie bardziej uważni. Cele zapisane na kartce będą zapisane też w Waszej pamięci, a ograniczony czas to dodatkowa motywacja.

– Efekty będą widoczne bo będą po prostu konkretne i mierzalne. Nie zauważylibyście poprawy w czytaniu ale zauważycie, że zostały utrwalone konkretne 3 litery. A to przeciwdziała wypaleniu i daje motywacyjnego kopa. Zauważycie, że to co robicie ma sens.

– Łatwiej będzie Wam rozmawiać z rodzicami. Wiecie przecież nad czym konkretnie pracujecie oraz w czym i jak mogą wspomóc Was rodzice.

– Dzięki celom terapia skierowana jest na dziecko, a nie na terapeutę. Terapeuci lubią zaznaczać sobie nowe osiągnięcia, lubią się nimi chełpić ale czasami są one totalnie oderwane od życia lub niepotrzebne temu konkretnemu dziecku. Wy pracujecie po to, by Wasi podopieczni byli szczęśliwi i samodzielni.

Możecie mieć wątpliwości. Może Wam się wydawać, że to za duże poświęcenie. Mnie się jednak wydaje, że ludzie, którzy mnie obserwują to ludzie, którym się chce! I to, że poświęciliście tych kilka wakacyjnych minut na przeczytanie mojego artykułu jest tego dowodem.

Co inni powiedzą? Co jeśli będą komentować, że wymyślacie, że chyba nie macie prawdziwego zajęcia, że się nudzicie…nie słuchajcie ich. Róbcie to, c o uważacie za słuszne. Wy podejmujecie ostateczną decyzję.

 

Olga Kłodnicka

 

 

 

 

Wrycza-Bekier J. Webwriting dla Internetu. Wyd. Onepress, 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.